Sezon hortensji na São Miguel
Po raz pierwszy wylądowałem w Ponta Delgada pod koniec września, dziesięć dni po tym, jak znajomy przysłał mi zdjęcie żywopłotu tak niebieskiego, że wyglądał na podkolorowany. Miałem to zdjęcie zapisane w telefonie przez cały lot. Nie znalazłem tego żywopłotu. To, co znalazłem, jadąc w stronę Sete Cidades pierwszego popołudnia, to głównie zieleń — wysokie, zdrowe, niewątpliwie hortensjowe krzewy, na większości bez jednego kwiatu, z garstką zmęczonych niebieskich główek trzymających się gdzieniegdzie jak ostatni goście na przyjęciu. Spóźniłem się jakieś trzy tygodnie i nikt mnie nie uprzedził, że jest jakieś okno, które można przegapić.
To właśnie coś, czego nie widać na zdjęciach udostępnianych przez ludzi z São Miguel: żywopłoty są prawdziwe, są wszędzie, ale są też sezonowe w sposób, którego pojedyncza fotografia nigdy nie odda. Wyspa uprawia hortensje tak, jak inne miejsca uprawiają żywopłoty graniczne — jako żywe ogrodzenia między pastwiskami, posadzone pokolenia temu i pozostawione, by się rozrastały — a przez większość roku te ogrodzenia są po prostu zielone. To łatwy błąd do popełnienia, bo zdjęcie, które przekonuje większość ludzi do przyjazdu, prawie zawsze zrobione jest w lipcu.
Okno jest prawdziwe i węższe, niż sugeruje internet
Hortensje na São Miguel zaczynają się otwierać w czerwcu, nabierają siły przez cały miesiąc i osiągają swój najpełniejszy, najbardziej fotogeniczny punkt gdzieś w lipcu. Trzymają się nieźle w sierpniu, zaczynają rzednąć we wrześniu, a w październiku wraca się do zielonych krzewów z pojedynczym wyblakłym kwiatem tu i tam. To mniej więcej czteromiesięczne okno z sześcioma, siedmioma naprawdę spektakularnymi tygodniami w środku, a dokładny moment przesuwa się nieco rok do roku, w zależności od tego, jak mokra i ciepła była wiosna.
Byłem tam potem jeszcze raz na początku lipca i różnica w stosunku do tej pierwszej wrześniowej podróży była wyraźna. Drogi w pobliżu Sete Cidades ciągną się odcinkami z niebieskim po obu stronach, pastwiska są obwiedzione kwiatami, a punkty widokowe na obrzeżu kaldery — te same, które widać na każdym zdjęciu z São Miguel — wyglądają dokładnie tak jak na fotografiach. Jeśli kwiaty są celem podróży, okres od czerwca do września nie jest przybliżoną wskazówką, którą można rozciągnąć w obie strony. Poza nim widać już tylko liście.
Trasę taką planowałbym wokół pełnej pętli po zachodniej części wyspy, bo żywopłoty nie ograniczają się do jednego punktu widokowego — ciągną się wzdłuż dróg i granic pól przez spory kawałek wyspy. Wycieczka z przewodnikiem, obejmująca jeden dzień zwiedzania zachodnich dróg i punktów widokowych kaldery, pokrywa większość klasycznego korytarza hortensji za jednym razem, co mnie samemu zajęło ułożenie w trzy osobne wyjazdy.
To rolnicza wyspa i to część tego, na co się właściwie patrzy
To, co uderzyło mnie podczas tej pierwszej, bezkwiatowej podróży — i co moim zdaniem ginie w pocztówkowej wersji São Miguel — to fakt, że te żywopłoty nie są dzikim elementem jakiejś nietkniętej wyspy. To granice gospodarstw. Nie raz mijałem bydło stojące tuż przy drodze, zamknięte dokładnie w tych samych rzędach hortensji, które tworzą fotografie. Wyspa jest zielona, uprawiana i zamieszkana, a nie rezerwatem przyrody, a kwiaty, za którymi się goni, są strukturalnie ogrodzeniem. Kiedy to zauważyłem, przestałem się rozczarowywać pracującymi pastwiskami między punktami widokowymi i zacząłem zwracać na nie uwagę — są tak samo częścią tego miejsca jak same kwiaty.
To też tłumaczy, dlaczego kwitnienie jest tak mocno związane z kalendarzem, a nie z konkretnym miejscem. Nie trzeba szukać jednego sekretnego żywopłotu; w lipcu cała wyspa robi to naraz, na dróżkach, które nie mają nic wspólnego z turystyką.
Co zrobić, jeśli nie da się trafić w okno
Nie każdy może zaplanować podróż wokół sześciu tygodni w środku lata i nie sądzę, żeby powinno to kogokolwiek powstrzymywać przed przyjazdem. Inne wielkie atrakcje wyspy w ogóle nie podlegają kalendarzowi kwitnienia. Kaszaloty i delfiny są tutaj osiadłe przez cały rok, więc poranek na obserwacji wielorybów sprawdza się w styczniu równie dobrze jak w sierpniu — miałem lepsze obserwacje w miesiącach pobocznych niż w szczycie lata, jeśli już, bo łodzie są mniej zatłoczone, a vigias mają mniej grup do pilnowania.
Baseny termalne w Furnas i Terra Nostra są, jeśli już, bardziej atrakcyjne, gdy na zewnątrz jest chłodno i mży, niż gdy jest już ciepło. Żadne z tych doświadczeń nie jest nagrodą pocieszenia; to po prostu inna podróż.
Jeśli ktoś trafi poza sezon hortensji i mimo to chce zobaczyć wulkaniczną stronę wyspy, półdniowa wycieczka jeepem przez kratery i punkty widokowe w głębi wyspy to dobry sposób na spędzenie szarego dnia — jeździ tymi samymi trasami niezależnie od tego, czy jest na nich choć jeden kwiat. Zrobiłem tę wycieczkę podczas mojej wrześniowej wizyty jako bezpośrednią zamianę za żywopłoty, które przegapiłem, i okazało się, że to właśnie o niej opowiadam najczęściej z tamtej podróży.
Wokół czego naprawdę planowałbym podróż
Jeśli hortensje są powodem przyjazdu, warto zarezerwować lipiec i zaakceptować, że nawet wtedy przyroda ma coś do powiedzenia — chłodna, sucha wiosna może przesunąć szczyt później, ciepła może go przyspieszyć. Warto zapytać w miejscu noclegu, jak wyglądają żywopłoty w okolicy danego tygodnia; miejscowi zwracają na to uwagę tak, jak narciarze na grubość śniegu. Dla osób elastycznych druga połowa lipca była najbezpieczniejszym wyborem podczas obu moich pobytów.
Jeśli hortensje są jednym z kilku powodów przyjazdu, nie warto pozwalać im dyktować całego kalendarza. Sam wolałbym planować podróż wokół sezonu na wieloryby albo cichszych miesięcy pobocznych i traktować wszelkie napotkane kwiaty jako bonus, bo pogoda tutaj zmienia się z godziny na godzinę i od wybrzeża do wybrzeża niezależnie od miesiąca — słońce w Sete Cidades i mgła w Furnas tego samego popołudnia nie są niczym niezwykłym.
Krótka przejażdżka buggy przez drogi kaldery, jak półdniowa pętla buggy wokół Sete Cidades, to dobry, mało angażujący sposób na zobaczenie tego, co żywopłoty akurat robią w danym tygodniu, bez budowania wokół tego całego planu podróży.
Tak czy inaczej, warto spojrzeć poza same żywopłoty na to, co rośnie za nimi. Punkty widokowe kaldery w pobliżu Nordeste są warte wyprawy niezależnie od sezonu hortensji, Furnas paruje przez cały rok, a sezon niski od listopada do marca wcale nie jest tak martwy, jak się zakłada. Nadal powiedziałbym każdemu, kto goni za tym jednym zdjęciem niebieskiego żywopłotu, żeby przyleciał w lipcu. Ale powiedziałbym też, że wyspa nie przestaje być sobą przez pozostałe osiem miesięcy roku.
tours.Seasons
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


