Dlaczego São Miguel jest rolnicza, a nie dzika
Opinia

Dlaczego São Miguel jest rolnicza, a nie dzika

Wylądowałem na São Miguel, spodziewając się, szczerze mówiąc, czegoś bliższego Islandii z palmami: surowego, niezamieszkanego wulkanicznego tła, w którym ludzie byliby jedynie dodatkiem. Zamiast tego, gdzieś na drodze między Ponta Delgada a Sete Cidades, zastałem rząd krów mlecznych przechodzących przez asfalt w swoim własnym tempie, podczas gdy rolnik dał mi znak ręką, żebym się zatrzymał. Siedziałem tak cztery minuty. Były to, bez przesady, jedne z najlepszych czterech minut całej podróży.

Wyspa zbudowana na pastwiskach, nie zostawiona sama sobie

São Miguel ma 744 km² powierzchni i około 137 000 mieszkańców — ponad połowę wszystkich ludzi żyjących na całym archipelagu Azorów, rozproszonych po dziewięciu wyspach. Ten pojedynczy fakt zmienia sposób patrzenia na całe miejsce. To nie rezerwat przyrody z dobudowanym centrum dla turystów; to pracująca wyspa, a rolnictwo jest branżą, która kształtuje to, co faktycznie widać za oknem samochodu. Pastwiska, żywopłoty, małe miasteczka, bydło. Miejscowi nazywają ją Ilha Verde, zieloną wyspą, a zieleń, o której mowa, to trawa utrzymywana nisko przez wypas, a nie leśny baldachim.

Wydaje mi się, że wielu odwiedzających przyjeżdża z obrazem złożonym z ujęć z drona: bliźniacze jeziora w Sete Cidades, parująca ziemia w Furnas, jezioro kraterowe w Lagoa do Fogo — wszystko sfotografowane z góry, wszystko wygodnie pozbawione ludzi. Widziana w ten sposób, São Miguel wygląda jak park, do którego się wchodzi. Widziana z ziemi, na drodze EN1-1A okalającej wyspę, wygląda na to, czym jest: rolniczym krajobrazem, spod którego przebija wulkaniczny szkielet.

Gdzie pastwiska są najgęstsze

Przejedź przez wnętrze wyspy między Lagoa a Água de Pau, a zobaczysz głównie pola otoczone żywopłotami, obory do udoju i wąskie drogi zbudowane pierwotnie dla traktorów, a nie dla wypożyczonych samochodów.

Podobnie jest w kierunku Nordeste: pastwiska pną się po zboczach aż tam, gdzie zaczyna się las wawrzynowy Serra da Tronqueira — jeden z niewielu skrawków wyspy naprawdę pozostawionych samym sobie, i nieprzypadkowo jedyne miejsce, gdzie wciąż przetrwał endemiczny priolo. Nawet Vila Franca do Campo, pierwotna stolica wyspy aż do osunięcia ziemi w 1522 roku, które ją pogrzebało, otoczona jest pracującymi polami, a nie ugorem.

Wyjątkiem, i to prawdziwym, jest Lagoa do Fogo. Żadnej kawiarni, żadnej kasy biletowej, żadnych koszy na śmieci, często żadnej widoczności, bo miejsce to leży w chmurze. To najbliższe São Miguel dostaje do prawdziwej dzikości, i zasługuje na to określenie właśnie dlatego, że jest wyjątkiem od reguły.

Nieporozumienie warte obalenia

Jeśli przyjeżdżasz, oczekując nietkniętej wersji Azorów w stylu parku narodowego — bez gospodarstw, bez ogrodzeń, bez ludzkiego zgiełku — spędzisz podróż lekko rozczarowany rzeczami, które nigdy nie były sensem tego miejsca. Rzędy herbaty w Gorreana, wciąż zbierane ręcznie na działającej plantacji, nie są tłem do zdjęć; to prawdziwy biznes, najstarszy działający tego typu w Europie.

Szklarnie w okolicach Fajã de Baixo, w których przez dwa powolne lata uprawia się ananasy, to nie sceneria, to rolnictwo. Nawet cozido gotowane pod ziemią przy Lagoa das Furnas jest rytuałem powiązanym z rolnictwem — restauracje rezerwują otwór w publicznej kalderze, według harmonogramu, ponieważ ciepło jest zasobem, którym miasteczko się dzieli.

Nic z tego nie stanowi kompromisu wobec piękna wyspy. Powiedziałbym, że właśnie dlatego to piękno wytrzymuje kilka dni, a nie tylko jeden. Krajobraz, w którym nic nie żyje, męczy oko; krajobraz z krowami, żywopłotami, wieżami kościołów i kobietą rozwieszającą pranie między dwoma krzewami hortensji daje oku, na czym się zatrzymać.

Co powiedziałbym komuś, kto pakuje się na tę podróż

Przestań traktować przejazd między punktami widokowymi jako martwy czas. Odcinek drogi, przez który kusi cię, żeby przejechać jak najszybciej do następnej krawędzi krateru, to najczęściej prawdziwa wyspa — pracująca dzielnica rybacka Ribeira Grande, pola herbaty w pobliżu Porto Formoso, budynki z czasów wielorybnictwa w Capelas. Całodniowa wycieczka jeepem po całej wyspie szybko to unaocznia, bo kierowca jeepa, który tu mieszka, wskaże granice gospodarstw i stare lawowe murki bez pytania z twojej strony.

Ta całodniowa wycieczka jeepem po wyspie

to wersja „zobaczenia São Miguel”, którą faktycznie polecam komuś, kto chce, żeby ktoś wyjaśnił mu pracujący krajobraz, a nie tylko go sfotografował. Jeśli wolisz przejść ten dystans pieszo, wędrówka do jeziora kraterowego prowadzi cię prosto przez tereny wypasu, zanim tuż przy krawędzi krateru teren staje się naprawdę dziki — czujesz to przejście pod własnymi stopami, czego okno samochodu nigdy w pełni nie odda.

Bydło na drodze przestaje być uciążliwością, gdy zaakceptujesz, że to nie jest odstępstwo od prawdziwej São Miguel — to jest prawdziwa São Miguel. Podobnie z bramkami, które otworzysz i zamkniesz na niektórych odcinkach szlaku w Nordeste, czy z zapachem obory unoszącym się nad termalnymi basenami Caldeira Velha w cichy poranek. To zamieszkane miejsce, gdzie 137 000 osób utrzymuje się z pastwisk, herbaty, mleczarstwa i turystyki jednocześnie, a nie diorama zmontowana dla odwiedzających.

Porównanie, które to dla mnie wyjaśniło

Odbyłem od tego czasu podobną podróż na Terceirze, i różnica jest warta nazwania: Terceira wydaje się bardziej miejska i monumentalna wokół Angra do Heroísmo, São Miguel wydaje się bardziej wiejska wszędzie poza Ponta Delgada. Jeśli zastanawiasz się nad wyborem między nimi, jak São Miguel i Terceira faktycznie się porównują warto przeczytać, zanim poświęcisz dni na jedną lub drugą. A jeśli częścią twojej podróży jest postój wycieczkowca lub krótkie okno czasowe w stolicy, kontrast między miastem a wsią jest jeszcze wyraźniejszy — wycieczka z przewodnikiem śladem cichszych zakątków wyspy unaocznia ten kontrast w ciągu jednego popołudnia.

Nic z tego nie oznacza, że trzeba pomijać widokówkowe miejsca — Vista do Rei i tak zatkało mi dech w połowie zdania, a Terra Nostra będę bronić przed każdym. Oznacza to, żeby nie mylić São Miguel z dziczą, którą nigdy nie udawała. To mała, zielona, pracująca wyspa, która akurat leży na wulkanie, a rolnictwo nie jest częścią, obok której należy przejechać.

Planowanie z myślą o pracującym krajobrazie

Z tego wszystkiego wynika kilka praktycznych wskazówek. Po pierwsze, jeśli przechodzi stado, czekasz — nie ma w tym nic, co uzasadniałoby trąbienie, a trwa to zaledwie kilka minut. Po drugie, zaplanuj luz w trasie, zamiast traktować każdy odcinek bez punktu widokowego jako stracony czas; ile dni faktycznie potrzeba na São Miguel rośnie, gdy przestajesz się spieszyć między słynnymi przystankami. A jeśli rolnicza, niespieszna wersja wyspy brzmi jak twój rodzaj podróży, a nie kompromis, półdniowa wycieczka wokół kaldery Furnas i jej wiosek to spokojny, niewymagający punkt startowy.

tours.Opinia

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.