Brak węży na Azorach? Uważaj raczej na morze
Mistakes

Brak węży na Azorach? Uważaj raczej na morze

Pakowałam się na São Miguel tak, jak pakuję się wszędzie tam, gdzie jest ciepło i zielono: zamknięte buty na szlaki, latarka na wypadek odwracania niejednego kamienia i na wpół uformowany plan, by uważać, gdzie kładę ręce na murku porośniętym paprociami. Po trzech dniach zorientowałam się, jak wielka część tego planu była skierowana przeciwko zwierzęciu, które tu w ogóle nie istnieje. Na São Miguel nie ma węży. Nie ma tu ani jednego jadowitego pająka wartego wspomnienia, żadnego skorpiona, nic w żywopłotach, co chciałoby cię ugryźć. Jedyne zagrożenie związane z dziką przyrodą na tej wyspie czai się w oceanie i w powietrzu, nie w trawie — a ja od początku kierowałam swoją ostrożność w zupełnie złą stronę.

To łatwy błąd, bo większość z nas uczyła się podróżniczych instynktów gdzieś w tropikach, gdzie szelest w zaroślach jest właśnie tym, czym warto się martwić. Azory nigdy nie zostały skolonizowane przez gady lądowe ani ssaki na tyle duże, by zagrażać człowiekowi — to wyspy wulkaniczne, które wyrosły z otwartego oceanu, ponad tysiąc kilometrów od najbliższego wybrzeża, a większość tego, co tu żyje, albo przyleciało, albo przypłynęło, albo trafiło tu wraz z portugalskimi osadnikami w XV wieku jako bydło, szczury i rośliny ogrodowe.

Wędrując szlakami turystycznymi wokół Lagoa do Fogo albo w górę przez las wawrzynowy Serra da Tronqueira, najgorsze, co może cię ugryźć, to bąk w sierpniu. Historia zwierząt jest tu zresztą odwrotna do przerażającej: las wokół Tronqueiry to jedna z ostatnich ostoi priolo, gila azorskiego — ptaka tak rzadkiego i płochliwego, że większość odwiedzających nigdy go nie widzi.

Przestałam więc obserwować ścieżkę z niewłaściwych powodów i zaczęłam zwracać uwagę na to, co naprawdę stanowi zagrożenie — a to, jak się okazuje, wynika z tego, że wyspa jest młoda, wulkaniczna, mokra i utknęła pośrodku północnego Atlantyku.

Gdzie tak naprawdę czai się ryzyko

Morze jest tym oczywistym zagrożeniem — i tym, które najbardziej niedoceniłam. Wybrzeże São Miguel to w większości czarna skała lawowa, a nie piasek, a fala, która ukształtowała te klify, nie przestaje być niebezpieczna tylko dlatego, że dane miejsce wygląda spokojnie z góry. Przy Ponta da Ferraria, gdzie gorące źródło wybija spod morza u podnóża lawowego jęzora, baseny są naprawdę bezpieczne do wejścia jedynie w okolicach odpływu — przy przypływie lub przy jakimkolwiek falowaniu ta sama woda, która wydaje się ciepłą kąpielą, może rzucić cię bez ostrzeżenia na wulkaniczną skałę.

Sprawdziłam godziny pływów przed wyjazdem i cieszę się, że to zrobiłam; para dotarła na miejsce godzinę po nas, przy przypływie, i po prostu stała na skałach, robiąc zdjęcia — to była właściwa decyzja. Plaża surfingowa Praia de Santa Bárbara na północnym wybrzeżu to prawdziwa atlantycka plaża z prądami rozrywającymi, które miejscowi szanują, a turyści czasem nie, a woda przez cały rok pozostaje na tyle chłodna, że szok termiczny jest tu realnym czynnikiem, nie tylko sama siła fal.

Krawędzie klifów to druga sprawa, do której musiałam się przyzwyczaić. Punkty widokowe na São Miguel są w większości niezabezpieczone, bo to tereny rolnicze i pastwiska w tym samym stopniu, co malownicze widoki — to pracująca, uprawiana wyspa, a nie zarządzany park z barierkami bezpieczeństwa przy każdym miejscu na zdjęcie.

Krawędzie krateru nad Sete Cidades, nadmorskie ścieżki w okolicach Nordeste, grań nad Pico da Vara — wszystko to nagradza dobrą orientację przy krawędziach i karze złą. Wiatr też ma tu znaczenie: podmuch, który na miejskiej ulicy byłby jedynie irytujący, na wąskim odcinku ścieżki wzdłuż klifu może mieć poważne znaczenie.

Potem jest mgła, która pierwszym razem naprawdę mnie zaskoczyła. Jechaliśmy w górę w kierunku Lagoa do Fogo w poranek, który zaczął się pogodnie w Ponta Delgada, a już po dwudziestu minutach podjazdu byliśmy wewnątrz chmury na tyle gęstej, że zwolniłam do tempa spacerowego, włączając światła awaryjne. To nie jest nietypowa pogoda dla krateru — to pogoda normalna, a widok na jezioro odsłania się i zamyka we własnym rytmie, czasem w ciągu tej samej godziny. Połącz tę mgłę z niezabezpieczonym terenem, a masz prawdziwe połączenie zagrożeń tej wyspy — i nie ma to nic wspólnego z niczym, co pełza.

A potem, mniej dramatycznie, ale częściej, jest słońce. Pogoda na São Miguel zmienia się z godziny na godzinę i zależy od dzielnicy — może padać w Furnas, podczas gdy w Ponta Delgada, dwadzieścia minut dalej, jest sucho — a ten wzorzec: przelotny deszcz, potem nagły blask, potem znów deszcz, to dokładnie taki, który zaskakuje ludzi. Nie czujesz, że opalasz się między dwoma opadami, a zanim się zorientujesz, jest już za późno.

Co naprawdę zmieniło mój sposób pakowania

Nic z tego nie oznacza, że żałuję zabrania solidnych butów — wulkaniczny teren zasługuje na nie niezależnie od tego, co w nim żyje lub nie żyje. Ale lista rzeczy na drugą podróż wyglądała inaczej: warstwa przeciwwiatrowa na wędrówki po grani, buty do wody na wszystko w pobliżu Ponta da Ferraria, tabela pływów zapisana w telefonie i krem z filtrem, który nakładałam ponownie w pochmurne dni tak samo jak w słoneczne.

Przestałam też zakładać, że wycieczka łodzią albo spacer wzdłuż wybrzeża odbędą się zgodnie z planem; operatorzy tutaj odwołują wyjazdy ze względu na stan morza znacznie chętniej, niż można by się spodziewać w europejskim kierunku turystycznym, a to oznaka rozsądnej ostrożności, nie dezorganizacji.

Jeśli chcesz zdobyć poprowadzone rozeznanie w terenie, zanim znajdziesz się na nim samodzielnie, wyjście z ludźmi, którzy na co dzień czytają tę pogodę i to wybrzeże, zdejmuje z ciebie sporo niepewności — Wycieczka po ukrytych perełkach São Miguel obejmuje dobry przekrój punktów widokowych i nadmorskich przystanków z kierowcą, który wie, które drogi zamykają się we mgle, a całodniowa wycieczka 4x4 do Nordeste zabiera cię na dziksze wschodnie klify, podczas gdy nawigację przejmuje ktoś inny.

Jeśli chodzi o wnętrze kalderowej krainy, wycieczka 4WD przez Furnas to dobry sposób, by zobaczyć teren fumaroli bez zastanawiania się, gdzie tak naprawdę jest bezpieczny grunt pod nogami.

Nic z tego nie ma sprawiać, że São Miguel brzmi niebezpiecznie — większość dni jest tu po prostu zielona, łagodna i spokojna. Chodzi o to, by skierować twoją uwagę tam, gdzie naprawdę powinna być. Wyspa rzeczywiście nie ma węży ani niczego jadowitego, czym warto by się martwić; ma za to ocean, wulkan i atlantyckie niebo, które zasługują na poważne traktowanie, właśnie w tej kolejności.

Prawdziwe zagrożenia São Miguel — pytania i odpowiedzi

Czy na Azorach są węże?

Nie. Na całym archipelagu Azorów, w tym na São Miguel, nie ma żadnych gatunków węży, ani rodzimych, ani introdukowanych. Możesz przejść dowolnym szlakiem na wyspie bez tej konkretnej obawy.

Czy São Miguel jest bezpieczne do turystyki pieszej?

Tak, w tym sensie, że nie ma tu groźnej dzikiej przyrody, na którą trzeba by się przygotować. Prawdziwymi czynnikami są niezabezpieczone krawędzie klifów, szybko zmieniająca się mgła na wyższych terenach, takich jak Lagoa do Fogo, oraz nagły deszcz — ubieraj się i planuj tempo z myślą o pogodzie, nie o zwierzętach.

Czy pływanie przy Ponta da Ferraria jest bezpieczne?

Tylko w okolicach odpływu, gdy morskie baseny u podstawy jęzora lawowego są na tyle spokojne, by można było do nich wejść. Przy przypływie lub przy jakimkolwiek falowaniu to samo miejsce staje się naprawdę niebezpieczne, więc przed wyjazdem sprawdź godziny pływów.

Dlaczego przy Lagoa do Fogo tak szybko robi się mgliście?

Krater leży na tyle wysoko na masywie Água de Pau, że przechwytuje atlantyckie chmury, które mogą nadciągnąć i znów się rozwiać w ciągu tej samej godziny. To normalna pogoda dla tego miejsca, nie rzadkie zjawisko, a droga dojazdowa może zostać zamknięta, gdy widoczność spadnie zbyt nisko.

Czy słońce jest groźne nawet w pochmurny lub deszczowy dzień?

Tak. Pogoda na São Miguel często przeplata słońce i przelotne opady w ciągu tego samego popołudnia i łatwo się poparzyć podczas jasnych przerw, nawet tego nie zauważając, zwłaszcza w pobliżu wody lub na wysokości.

Czy są jakieś owady lub rośliny, na które trzeba uważać?

Nic poważnego. W cieplejszych miesiącach pojawiają się bąki, a żywopłoty hortensji mogą podrapać, ale nic w roślinności ani w owadach na wyspie nie jest jadowite ani medycznie niebezpieczne.

Jakie jest największe realne ryzyko dla odwiedzających São Miguel?

Prądy rozrywające i wzburzone morze wzdłuż czarnoskalnego wybrzeża, tuż za nimi niezabezpieczone punkty widokowe przy wietrze lub mgle. Oba te zagrożenia da się opanować podstawową ostrożnością — świadomością pływów, pewnym krokiem i nieprzekraczaniem barierki dla zdjęcia.

tours.Mistakes

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.